Spokojnie Louis, co z tego, że Harry właśnie stoi przed Tobą prawie nagi??
Uśmiechnąłem się do niego a on podszedł bliżej zostawiając między nami stosunkowo mało przestrzeni. Nie przeszkadzałoby mi to gdyby nie fakt, iż nie potrafiłem się skupić na niczym innym niż na myśli o nim pode mną.
Nie wolno ci tak myśleć Louis!
Musnąłem lekko jego brzuch palcami na co wzdrygnął się i miałem idealny wgląd na jego napinające się mięśnie. Przeniosłem dłonie trochę do góry trzymając je na jego szeroko rozstawionych, idealnie zarysowanych ramionach. Wyobrażałem go sobie z mnóstwem tatuaży. To jakby idealnie na nim leżały. Na samą myśl o nim wytatuowanym i wykolczykowanych robiło mi się gorąco. Jeszcze wczoraj takiego czegoś między nami nie było. Po wczorajszym pocałunku każda nasza interakcja była o wiele bardziej intymna i czułem się jakbym naprawdę był jego. Jakby ten całus zapieczętował coś nowego w naszej znajomości. W duchu miałem nadzieje na coś więcej niż tylko zwykłą relacje koleżeńską, ale bałem się spytać o wczorajszy wieczór i jak on to odebrał. W końcu sam mnie pierwszy pocałował i złamał moją barierę. Nie żebym coś do tego miał.
-Od czasu gdy mieszkasz u mnie chce Ci powiedzieć, że każdego ranka wyglądasz olśniewająco.- powiedział prawie szeptem.
Czy ja śnię? Wyglądam olśniewająco? Czy on chce abym ze szczęścia zaczął tutaj piszczeć i skakać przez jego ciągłe komplementy?
Chwilę później podszedł jeszcze bliżej. Nasze klatki piersiowe prawie się stykały ja czułem jego ciepły oddech na mojej brodzie. Był ode mnie kilka centymetrów niższy, ale ja przez jego postawę nie dostrzegałem tego zupełnie. Dotknął tyłu mojego ucha swoim długim palcem wskazującym kilka razy jeżdżąc tam i z powrotem. Wszystko co robił było takie delikatne i przyjemne. Czułem jak się rozpływam przy każdym jego najmniejszym dotyku.
-Ty także wyglądasz przepięknie.- odparłem ledwo nabierając powietrza przez jego dłonie na moich biodrach. Kciukami tworzył małe kółeczka na moim podbrzuszu. Posłał mi naprawdę cudowny uśmiech, w którym dostrzegłem nadzieję? Nie jestem pewien co to było, ale wyglądał jak mały, zakochany szczeniaczek.
Zakochany.. ZAKOCHANY? O cholera.
-Ale ty piękniej.- szepnął oplatając swoje ramiona wokół mnie. Staliśmy wtuleni w siebie dobre kilka minut dopóki nie przypomniałem sobie o zapewne już zimnym śniadaniu.
-Harry.. zrobiłem śniadanie.- powiedziałem w jego tors i widziałem jego unoszące się ku górze kąciki ukazujące wgłębienia w policzkach.-.. które zapewne jest już zimne.
Oderwaliśmy się od siebie i zjedliśmy podgrzaną wcześniej w mikrofalówce jajecznice. Nie była wyśmienita chociaż brunet wciąż powtarzał, że najlepsza jaką jadł kiedykolwiek. Był naprawdę uroczy gdy próbował mnie do czegoś przekonać, ale ja wiedziałem swoje.
-Jutro idziesz do szkoły?- spytałem go uświadamiając sobie, że dziś ostatni dzień kiedy mogę się nim nacieszyć całe 24 godziny. Spojrzał na mnie nalewając sobie soku do szklanki. Uśmiechnął się lekko i pokiwał głową. Potem usiadł naprzeciw mnie i miałem deja vu. Tak samo siedzieliśmy wczoraj. Piliśmy wtedy kakao i patrzyliśmy na siebie bez żadnego słowa.
-Pójdę się ubrać.- powiedział wstając z miejsca i kierując się w stronę wyjścia na korytarz.- Tobie tez radzę Lou, ponieważ jedziemy na zakupy.- puścił mi oczko a ja nie wiedziałem o jakie zakupy mu dokładnie chodzi. Poszedłem za nim na górę i przebrałem się w swoje trochę już sprane dresy oraz zwykłą czarną koszulkę. W tym momencie wszedł Harry ubrany w czarne przylegające mu do szczupłych nóg rurki i czarną lekko prześwitującą koszulkę. Pomimo tego, że byliśmy ubrani podobnie czułem się gorszy. On wyglądał w tym zwykłym t-shircie i spodniach jak milion dolarów. Chciałem mu powiedzieć, że wygląda przepięknie, ale się wstydziłem.
-Gdzie jedziemy Hazza?- zapytałem odruchowo zdrabniając jego imię w dosyć ciekawy i uroczy sposób.
Hazza, podoba mi się.
-Hazza?- spytał prychając i przyciągając mnie do siebie.- Cóż to za zdrobnienie?
-Przepraszam, ja nie chciałem. Wiem jestem głupi. Powinien spytać.- powiedziałem głęboko oddychając a Harry momentalnie skamieniał rozluźniając swój uścisk na moich plecach.
Perspektywa Harrego
Dlaczego Louis mnie przeprosił za taką rzecz? Dlaczego powiedział, że jest głupi? Przecież zdrobnienie jakim mnie nazwał było urocze i w ogóle nie pomyślałem o tym aby się na niego wściekać. Było mi tak smutno a jednocześnie byłem zszokowany.-Louis, dlaczego mnie przepraszasz? Miałeś prawo zdrobnić tak moje imię i to było słodkie. Uważam, że częściej powinieneś to robić.- odparłem całując go w nos. Robiąc to musiałem lekko stanąć na palcach, ale nie przeszkadzało mi to. Zobaczyłem jak wcześniej zaciśnięta szczęka Louisa nabiera znacznie łagodniejszych konturów a jego policzki nabierają różowego odcieniu co mi się bardzo podobało.
-Wracając.. Jedziemy kupić Ci jakieś ubrania, dobrze?.- powiedziałem a widząc jego skwaszoną minę dodałem.- Potrzebujesz ich Lou.
-Nie chcę Cię wykorzystywać.- powiedział chwytając mnie za nadgarstek. Po raz któryś dziś staliśmy naprzeciwko siebie i wpatrywaliśmy się w swoje twarze jak zahipnotyzowani. Między nami tworzyła się tak cholernie intymna atmosfera, która nakręcała mnie jeszcze bardziej.
-Nie wykorzystujesz.- zapewniłem go i pokierowałem go w stronę wyjścia na korytarz. Zeszliśmy na dół, ubraliśmy się i po tym jak dopilnowałem aby brunet zapiął kurtkę pod samą szyję wyszliśmy z domu. Czasem czułem się jak starsza osoba od niego musząc mu przypominać o takich rzeczach jak zapięcie kurtki. Nie przeszkadzało mi to jednak, ponieważ troszczenie o innych jest dla mnie przyjemnością. Będąc już pod galerią handlową Louis powiedział mi, że jest tutaj pierwszy raz w swoim życiu nie licząc tego razu ze mną. Przypomniałem sobie ten dzień gdy go poznałem. Jak zaufałem mu już pierwszego dnia idąc do niego do mieszkania. Był taki bezbronny i wiarygodny. Roztrzęsiony. Wchodziliśmy do wielu sklepów, w których kupiliśmy kilka par dresów i dwie jeansów. Ponadto Louis był w posiadaniu nowych bluz oraz t-shirtów. Jeżeli chodzi o bieliznę to kupiłem mu skarpetki i kilka par bokserek. Po długim i męczącym chodzeniu po sklepach usiedliśmy wreszcie w mojej ulubionej kawiarni zamawiając to co ostatnim razem.
-To jest jeszcze lepsze niż ostatnio.- zachwycał się Louis biorąc kolejny kęs ciasta a potem popijając to kawą. Na jego widok moje kąciki ust same unosiły się ku górze widząc jaki szczęśliwy jest. Zdecydowanie była to dla mnie o wiele większa nagroda niż gdybym ja sam sobie coś kupił. Po zjedzeniu jak zwykle pysznego deseru pojechaliśmy z powrotem do domu. Louis wyraźnie był zmęczony, więc postanowiłem sam wyjść z Toby'm na krótki spacer. Było naprawdę zimno, więc gdy tylko piesek się wybiegał szybkim krokiem wróciłem do domu gdzie unosił się cudowny zapach ziół i ciasta. Zastanawiałem się co Lou dobrego sobie i mnie planuje przyrządzić a gdy wszedłem do kuchni ujrzałem już piekącą się pizze w piekarniku.
-Louis sam zrobiłeś pizze?- spytałem z podziwem, ponieważ nie przypominałem sobie abym miał w zamrażarce jakiekolwiek mrożone. Brunet widocznie wystraszył się trochę mojego głosu, ponieważ podskoczył, ale gdy mnie zobaczył momentalnie na jego pięknej twarzy wrócił uśmiech. Podszedł do mnie chwytając za koszulkę i przyciągnął bliżej, co było cholernie gorące.
Każdy jego najmniejszy ruch jest gorący!! Boże, Harry uspokój się..
-Tak sam.- wyszczerzył się po czym niepewnie przybliżył się jeszcze bliżej mnie wyraźnie czekając na jakąś interakcje z mojej strony. Postanowiłem się z nim trochę pobawić. Szczerze mówiąc nigdy nie byłem jakoś dobry w flirtowaniu czy TEGO typu zagrywkach, ale właśnie dlatego potrzebowałem kogoś takiego jak Louis. Kogoś starszego. Mimo, że był bardzo nieśmiały wiedziałem, że nie jest aniołkiem. Czułem to. Włożyłem palce w jego puszyste, pozostawione w nieładzie włosy i pociągnąłem lekko drugą ręką przyciągając go bliżej siebie. Zacząłem lustrować jego całą twarz. Najchętniej wycałowałbym całe jego ciało. Każdy najmniejszy milimetr.
Jest idealny.
Jego nos jest idealnie prosty i malutki.
Jego usta tak cholernie delikatne, stworzone dla moich.
Jego oczy. Oh tak, szare, piękne duże tęczówki, na które mogę patrzeć godzinami.
Moje usta znalazły się na jego szyi i powoli zaczęły muskać jego miękką skórę. Usłyszałem ciche pomruki z jego strony i trudno było mi się powstrzymać od chociażby malutkiego uśmiechu. Zjechałem trochę niżej zostawiając malutkie zaczerwienienia na jego obojczykach po czym pociągnąłem lekko za materiał koszulki i ucałowałem kilka razy to samo miejsce na jego prawym ramieniu na co usłyszałem ciche gardłowe " Harry, proszę".
Kurwa mać.
Gdy popatrzyłem w jego oczy był jakby zdezorientowany i rozczarowany, że skończyłem. Równocześnie widziałem w nich pożądanie co mi się podobało, ponieważ takiej reakcji właśnie oczekiwałem z jego strony. Chciałem pozostawić go w niedosycie, zobaczyć co zrobi. On jednak otrząsnął się po kilku sekundach, uśmiechnął nieśmiało i zajął się wyciąganiem gotowej pizzy z piekarnika.
Jak on mnie intryguje.
Zjedliśmy przepyszną pizze przygotowaną przez bruneta oglądając jakiś durny serial o wilkołakach, który Louis jak to powiedział "musi obejrzeć" po czym poszliśmy z powrotem do kuchni pozmywać. Myłem naczynia a on je wycierał i odstawiał na ich miejsce. I czułem się dobrze, ponieważ był przy mnie. Potem postanowiliśmy obejrzeć jakiś film. Usadowiliśmy się wygodnie na sofie a ja zacząłem szukać jakiegoś ciekawego, wartego obejrzenia filmu.
-Co chciałbyś zobaczyć?- spytałem kładąc rękę na jego udzie. Przez chwilę nic nie odpowiadał po czym popatrzył na mnie uśmiechając się lekko.
-A co ty byś chciał?- odpowiedział pytaniem. To ja go spytałem co chciałby obejrzeć, czemu więc skupia się na mnie?
-Pierwszy spytałem.
-Obejrzę wszystko, co tylko ty chcesz Harry.- powiedział prawie szeptem widocznie nie chcąc dalej drążyć tej rozmowy. Ja jednak nie odpuściłem.
-Louis musisz mieć swoje zdanie. Jeżeli ktoś pyta Cię o twoje zdanie odpowiadasz. To proste. Nie możesz myśleć tylko i wyłącznie o innych.- podniosłem trochę głos spoglądając na niego.
-Ty tak robisz.- szepnął a ja wstałem z sofy. Zrobił podobnie stojąc naprzeciwko mnie.
-Ale ja Louis mam powody.- prychnąłem krzyżując ręce na klatce piersiowej.
-Widocznie ja również.
-Louis to ty byłeś w potrzebie nie ja.- powiedziałem przez zaciśnięte zęby.- Pomagam jak mogę.
-A myślisz, że ja tego nie doceniam? Cholera, nawet nie wiesz jaki jestem Ci wdzięczny.- powiedział siadając z powrotem na sofie. Nogi podwinął aż do szybko unoszącej się i opadającej klatki piersiowej.
-Straciłem ochotę na ten cały film.- powiedział patrząc gdzieś w kąt salonu. Zostawiłem go tam samego a sam pobiegłem na górę do łazienki. Wiem dobrze, że nie powinien na niego tak naskakiwać, ponieważ jest delikatny, ale irytują mnie jego niektóre zachowania. Szczególnie to jak źle o sobie myśli.
Chcę to tak bardzo zmienić.
Szybko umyłem zęby, zarzuciłem na siebie jedynie szare dresy i wyszedłem z łazienki kierując w stronę pokoju. Przechodząc obok zobaczyłem, że na dole jest zgaszone światło.
Pewnie poszedł spać.
Przez chwilę pomyślałem aby pójść na dół i go przeprosić lub chociażby okryć ciepłym kocem czego zapewne nie zrobił, ale zrezygnowałem. Wszedłem do sypialni a zamykając drzwi poczułem za sobą kogoś. To był Louis. Stał kilka metrów ode mnie obok mojego łóżka. Nerwowo zacisnął małe ręce w pięści i przygryzał wargę. Podszedł do mnie i chwycił na rękę złączając nasze dłonie.
-Przepraszam.- powiedział głośno i wyraźnie. Byłem zdziwiony tym, że zdobył się na przyjście tutaj pomimo naszej małej sprzeczki.- Nie powinien. Nie zachowałem się z pewnością jak ktoś starszy od Ciebie tylko jak szczeniak. A teraz pozwól, że..
Nie dokończył wbijając się w moje usta.
Moje serce.
Louis popchnął mnie na ścianę i przywarł do niej dosyć mocno kontynuując ten zachłanny pocałunek. Później chwycił za moją koszulkę i pociągnął w stronę łóżka rzucając na nie.
_______________________
Hej, więc na prośbę nie będę usuwała bloga tylko będę wstawiała tutaj rozdziały jak i na wattpadzie jak wcześniej. A wracając do rozdziału, co myślicie? Post jest wcześniej, ponieważ mam ferie, więc możecie się spodziewać rozdziałów kilka razy w tygodniu jeżeli tylko będę miała zapał haha. Zapraszam jak zwykle do komentowania lub pisania również na mojego tt :)
snap: kroliania69
wattpad
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz